U kogo na półce zagoszczą „Pan Mamutko i zwierzęta”?

„Pan Mamutko i zwierzęta”, sympatyczna i zabawna książeczka dla wielbicieli wszelkiego stworzenia, była nagrodą w zabawie zorganizowanej wspólnie z krakowskim wydawnictwem Skrzat.

Uczestniczki przedstawiły swoje życiowe historyjki związane z fauną. Można je przeczytać w komentarzach do tej notki, a dziś nadszedł czas podania imienia tej, która „Panem Mamutko” cieszyć się będzie osobiście, w towarzystwie swoich dzieci lub wnuków (lub cudzych, lub w ogóle bez dzieci, bo kto powiedział, że do czytania książek dla dzieci potrzebne są jakieś małolaty?).

Dziękuję za wszystkie opowieści. Bardzo lubię czytać Wasze historie, to najprzyjemniejsza część mojego blogowania 🙂

Uwaga, uwaga!

Książkę otrzymuje Agata za opowieść o kaczce imieniem Perełka:

„Byłyśmy z siostrą małymi dziewczynkami, rodzice nigdy nie chcieli zgodzić się na pieska ale w domu bywały inne ogólnie spotykane zwierzęta (papugi, królik, chomik).
Niezwykła była Perełka. U cioci na wsi wykluło się tylko jedno malutkie kaczątko, mama chyba dla żartu pozwoliła nam zabrać je do domu. Kaczka była bardzo towarzyskim zwierzątkiem. Mieszkała w kartonie, kiedy całą rodziną siedzieliśmy w pokoju wyskakiwała z pudełka i skubała nas po stopach, domagając się naszej uwagi. Przybiegała pod drzwi, gdy usłyszała odgłos otwierania zamka. Zabieraliśmy ją ze sobą na wycieczki nad staw, pływała z nami. Raz nawet została uprowadzona przez dziewczynkę, która chyba nam jej pozazdrościła. Tato dziewczynki twierdził, że ją znaleźli i nie chciał nam jej oddać. Udało się jednak i Perełka wróciła do domu.
Jesienią rodzice postanowili wynieść ją na działkę, była już dużą kaczką, ja i siostra wróciłyśmy do szkoły. Na działce był duży wybieg (rodzice hodowali wtedy kury), kaczka mogła biegać cały dzień. Niestety nasza miłość do niej była zbyt mocna. Tato proponował, że podetnie jej lotki, my nie pozwoliłyśmy, nie chcąc słuchać, że to nie boli. Któregoś popołudnia, po powrocie ze szkoły, wybrałyśmy się na działkę. Perełka zniknęła, może odleciała do ciepłych krajów a może skończyła w … brytfannie…”

Gratuluję Agatko i mam nadzieję, że Perełka jednak odleciała do ciepłych krajów, spotkała egzotycznego kaczego księcia, dała początek całkiem nowej kaczej rasie, doczekała się licznych dzieci i wnuków i odeszła otoczona powszechną czcią, jak na seniorkę rodu przystało.

Napisano w Czytam dzieciom (i sobie też)

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*