Komu, komu „12 półtonów”?

Kapitalna, przebojowa książka o muzyce do dostania tu i teraz! Będziecie nią zachwyceni, jako i ja jestem. Tu moja recenzja.

Opowiedz mi historię o Tobie i muzyce. O swojej ulubionej piosence, o szczególnie ważnej melodii w Twoim życiu, o kimś, z kim masz muzyczne skojarzenia. Autorkę lub Autora anegdoty, która spodoba mi się najbardziej, obdaruję książką, którą przekazało na ten cel wydawnictwo druganoga.

Na Wasze opowieści w komentarzach do tej notki czekam do 23.59 w piątek 16 czerwca. Wybiorę tę, która najbardziej do mnie przemówi.

 

Napisano w Czytam dzieciom (i sobie też)

6 comments on “Komu, komu „12 półtonów”?
  1. Anna pisze:

    Wiedziałam, że kiedy pójdę „na swoje” to pierwszą rzeczą, jaką włączę w mieszkaniu będzie coś, co odtwarza muzykę-radio, wieża, cokolwiek-aby wypuszczało dźwięki. I chociaz pierwszy był czajnik (kawa, kawa, dużo kawy!) to nie wyobrażam sobie życia bez muzyki. Pamiętam, jak mnie koiła i uspokajała przy dzwiękach Saltwater…Pamiętam młodzieńcze motyle w brzuchu, gdy zakochana w takim jednym słuchałam Puddle of Mudd i ich „Blurry”…Lady Pank i Perfect wykrzyczane śpiewem podczas imprez, gdy do końca nie wiedziałam, czym jest marchewkowe pole i dlaczego Ewka płacze…Odpływam, gdy zamykam oczy i słyszę głos Michaela Boltona, rozpiera mnie energia, gdy włączam deep house, a przy muzyce z Notre Dame de Paris najlepiej goli mi się nogi 😉 Muzyka jest jak przyjaciel-w najgorszych i najlepszych chwilach po prostu ze mną jest 🙂

  2. kolorki pisze:

    Uwaga! To będzie tekst zniechęcający do muzyki 😉 a przynajmniej do muzyki na siłę!!
    Jak miałam 5 lat mama zabrała mnie do plastyczniaka (bo sama miała zawsze kompleksy na tle nieumiejętności rysowania), żeby mnie tam na jakiś kurs zapisać i żebym malowała przynajmniej jak Matejko ;)) Pech chciał, że plastyczniak dzielił budynek ze szkołą muzyczną i akurat tam były zapisy. Co kierowało moją mamą, nie zgadnę… zostałam zapisana do ogniska muzycznego, z którego po kilku latach ewoluowałam do szkoły muzycznej, którą po 8 latach skończyłam!!! To były najgorsze chwile w moim życiu – słuch jakiś pewnie miałam, wyczucie rytmu też, ale tak bardzo i z całego serca nienawidziłam tych zajęć 🙁 Przebrnęłam na trójach, a raz nawet jakiś egzamin musiałam powtarzać :(( Nie mogłam chodzić na zbiórki harcerskie ani na inne ciekawe dla mnie zajęcia, bo każde popołudnie miałam zajęte szkołą muzyczną 🙁 buntowałam się na ile umiałam, ale rodzice nie pozwolili mi porzucić tej szkoły przed jej ukończeniem. Ukończyłam na lekach uspakajających (!!!) i nigdy więcej do pianina nie usiadłam!! Bardzo traumatyczne i zupełnie bez sensu!! Rodzice!!! Nie róbcie tego swoim dzieciom!!!

  3. Jagoda pisze:

    Będzie krótko i sentymentalnie – mój pierwszy i jedyny chłopak, który potem krótko był moim narzeczonym, a do dziś i na zawsze jest moim mężem wyznał mi miłość po raz pierwszy przy Metallice – „Nothing else mathers” 🙂 Było to… niech pomyślę… w 2004 roku 🙂 Miałam wtedy 18 lat, on 22. I niech tak będzie, że oprócz nas i dzieci nic innego nie będzie ważne 🙂

    PS
    Muszę coś z córki. Któregoś razu poprosiła mnie, żebym włączyła piosenkę o sarence. Długo myślałam i nie wymyśliłam, dopiero jak zaczęła nucić to zorientowałam się o co chodzi. „Nie boję się, gdy ciemno jest. Ojciec sarenkę prowadzi mnie” 😀

  4. paula pisze:

    Historia niestety nie dotyczy Symfonii D-dur Brahmsa, ani nawet ostatniej płyty Marka Napiórkowskiego. Będzie pospolicie…
    Samochód pełen ludzi, dwoje dorosłych z przodu, dwoje dzieci z tyłu + niedosłysząca babcia. Radio włączone.
    Z tylnej kanapy dobiega mnie, najpierw spokojne, z czasem coraz bardziej rozpaczliwe zawołanie dwuletniego syna: „Mamo, będzie padało! Mamo BĘDZIE PADAŁO!!! MAMO, MAMO!!!” Patrzę za okno – pogoda, jak przystało na czerwiec; słońce, chmur brak… „Synku, nie będzie, uspokój się”. I znowu: „Mamo!!! Będzie padało!!! WŁĄCZ będzie padało” Nadeszło oświecenie…” Już synu włączam „Będzie się działo” (Bałkanica w wyk. zespołu PIERSI) ot, kulejąca edukacja muzyczna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

W związku z wprowadzeniem 25 maja 2018 roku Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 roku w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE informujemy, że zostawiając komentarz na stronie od-rana-do-wieczora.pl pozostawiasz na niej swój nick, widoczny dla innych czytelników oraz adres mailowy widoczny tylko dla administratorów strony. Swoje dane osobowe przekazujesz dobrowolnie i będą one przetwarzane wyłącznie w celu przesłania powiadomień o nowych wpisach na blogu, odpowiedzi na Twój komentarz lub w przypadku kontaktu przez formularz kontaktowy. Bez wyraźnej zgody dane osobowe nie będą udostępniane innym odbiorcom danych. Masz prawo dostępu do swoich danych oraz ich poprawiania poprzez kontakt: dorota.smolen@gmail.com. Administratorem Twoich danych osobowych jest autorka bloga od-rana-do-wieczora.pl Dorota Smoleń.
Publikując komentarz, wyrażam zgodę.

*