„To twoja nowa książka naukowa”. Włącz myślenie (a najlepiej nie wyłączaj go ani na chwilę)

Przywykliśmy uważać, że wakacje powinny być czasem totalnej beztroski i rozleniwienia, należnego dzieciom i młodzieży po dziesięciu miesiącach trudu edukacyjnego. Pewnie, że nasze potomstwo zasłużyło na wolne od wstawania o 6.30, ale urlopu od myślenia nie zalecałabym fundować. Nie od dziś wiadomo, że nieużywane organy zanikają. Głupio byłoby 1 września zameldować się w szkole z mózgiem wyschniętym jak orzeszek.

Spokojnie, naszym potomkom to nie grozi, bowiem dzieci nie mają w zwyczaju nic nie robić. Dolce farniente jest zarezerwowane dla osobników dojrzałych, zmachanych codziennym boksowaniem się z życiem, marzących o tym, żeby na chwilę usiąść i żeby nikt nic od nich nie chciał. Niemniej warto podsunąć robaczkom pomysły na pożyteczne spędzanie czasu – bo umówmy się, że znalezienie najrzadszego pokemona w okolicy czy zdobycie kolejnych stu lajków pod zdjęciem kotka na Instagramie nie jest czymś, co wpływa korzystnie na rozwój młodych umysłów. Ilekroć widzę młodego człowieka z oczyma utkwionymi w smartfonie, tyle razy słyszę krzyk umierających w boleściach komórek mózgowych.

Dygresja: przeglądałam ostatnio oferty pracy na dość stanowisko redaktora. Jednym z podstawowych wymagań jest znajomość mediów społecznościowych. Z zaskoczeniem uświadomiłam sobie, że dobra orientacja na pogardzanych w pewnych kręgach Insta i Facebooku może stać się przepustką do kariery.

Do rzeczy. Mam dla Was propozycję ukierunkowania dziateczek na spędzanie czasu interesująco i z pożytkiem. „To twoja nowa książka naukowa” powstała we współpracy z Muzeum Nauki w Londynie, a na półki polskich księgarń wprowadziło ją Wydawnictwo Bajka. Zaprasza do świata nauki poprzez działanie, tworzenie, eksperymentowanie. Proponuje szereg doświadczeń – bezpiecznych, dodajmy – związanych z fizyką, matematyka i astronomią. Niektóre wyglądają na wręcz magiczne sztuczki, tak jak wyginanie strumienia wody z kranu bez dotykania. Niektóre wymagają rekwizytów takich jak np. lody i czekolada, do wielu przydadzą się ołówek, kredki i papier z odzysku, choćby w postaci gazetek reklamowych. Znajdziecie tu przepis na motorówkę z napędem na mydło, na papierowy model Układu Słonecznego, a także instrukcję zrobienia instrumentu muzycznego ze słomki po napojach.

Mnóstwo pomysłów na świetną zabawę, która tylko przy okazji okazuje się być poważną nauką.

Harriet Russel, „To twoja nowa książka naukowa”, Wydawnictwo Bajka, Warszawa 2017.

Napisano w Czytam dzieciom (i sobie też)

Tagi: , , , , ,

One comment on “„To twoja nowa książka naukowa”. Włącz myślenie (a najlepiej nie wyłączaj go ani na chwilę)
  1. kolorki napisał(a):

    Jakoś nie przepadam za takimi książkami (jeszcze bardziej nie znoszę poradników – przeczytam, pokiwam głową i natychmiast zapomnę ;P), te doświadczenia zawsze musiałam przeprowadzać sama (specyfika starszej córeczki) i nigdy mi nie wychodziły :DDDDD Może jak Młodsza podrośnie, to ją takie cuda zainteresują 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*