Życie daje nam lekcje na każdym kroku. Warto korzystać

Należy uczyć się na błędach, najlepiej cudzych, ale i z własnych dobrze jest wyciągać wnioski na przyszłość. Poddałam wnikliwej analizie sytuację z 9 maja i otóż doszłam do konstatacji tak odkrywczych, że uduszę się, jeśli Wam ich nie wyjawię.

Proszę usiąść wygodnie i nastawić się na potok nieprzerwanie lejącej się mądrości. Może kubek podstawcie, albo jeszcze lepiej wiaderko, żeby ni kropli nie uronić, hehe.

fot. pixabay.com

Wniosek nr 1 jest najmniej odkrywczy, ale jednak zanotuję:

Mam na głowie dużo, a nawet za dużo. Mam na głowie trzy światy (każde dziecko=jeden świat) i jeszcze ze dwa dodatkowe. Dzieci, dom i praca. Nic nadzwyczajnego, wiem, wszystkie tak mamy. Ale ja zwyczajnie nie mam na to siły, nie ogarniam, koniec kropka.

Wniosek nr 2

Muszę wreszcie usiąść na tyłku, powstrzymać się przed działaniem na wszystkich frontach i zacząć odmawiać. Nie umiałam odmówić Beacie, która zaangażowała mnie w sprawy organizacyjnie Pierwszej Komunii w naszej parafii i wzięłam na siebie kolejny garb. To pochłania mnóstwo czasu i uwagi.

Wniosek nr 3

Nie mam ustalonej hierarchii działań. Robię wszystko jak leci, stawiając w jednym rzędzie pranie, szewca, badania lekarskie i tekst podziękowań dla katechety. Działam w trybie: „muszę to zrobić od razu, bo zapomnę”: wyjąć masło z zamrażalnika, zrobić zaczyn na chleb, wstawić pranie, skrócić dziecku spodnie. Wszystko naraz. Do tej pory się to jakoś udawało, ale jak widać – już się nie udaje. Zatem: muszę pogrupować czekające mnie zadania od tych najważniejszych. Które są najważniejsze? Te, które są najważniejsze dla mnie. DLA MNIE. Szewc? Na koniec kolejki. Prasowanie? Na koniec kolejki. Przedszkole dla Wojtka – numer 1 na liście. Mądry Polak po szkodzie, co?

Wniosek nr 4

Muszę prowadzić dokładniejsze zapiski. Na stronie Pani Swojego Czasu są planery dzienne, tygodniowe i miesięczne, bardzo pomocne. Korzystałam z nich w pracy, ale przestałam, bo i tak głównie przesuwałam kolejne teksty do napisania z dnia na dzień. Myślę, że będą bardzo przydatne do spraw domowych. Kalendarz z Panem Kuleczką też bardzo dobrze się sprawdza (duże okienka do wpisywania) – byle nie pomylić dat i wszystko wpisać. Hłe, hłe, hłe.

Wniosek nr 5

Delegowanie zadań wprowadzić od zaraz. Buty z naprawy mógł odebrać Piotruś, dojedzie od nas z osiedla jednym autobusem praktycznie pod same drzwi szewca-rockersa. Urzęduje na Ruczaju, ma sklep wyklejony tapetami, których nie powstydziłaby się modna krakowianka z epoki secesji, w tle zawsze leci rock, a on sam wygląda, jakby przed chwilą zszedł ze sceny, na której supportował Iron Maiden. I całkiem dobrze buty naprawia.

Wniosek nr 6

Nie jestem cyborgiem. Nie ma szans, żebym czego nie zawaliła. Każdy ma jakieś ogony, każdy zapomina. Takie jest życie: raz na wozie, raz pod wozem. Może to tarczyca (jestem w trakcie diagnozowania), a może tak po prostu. W połączeniu z wnioskiem nr 1 wystarczy, by się nie zadręczać.

Czego i sobie, i Wam życzę.

Napisano w Od Rana Do Wieczora

Tagi: , , , , , ,

9 comments on “Życie daje nam lekcje na każdym kroku. Warto korzystać
  1. Zerri napisał(a):

    Bardzo tak! Tryb „muszę to zrobić od razu, bo zapomnę” – aha!
    Chłopcy już przecież całkiem duzi. Mąż też niczego sobie wyrośnięty.
    Mądrość Twa wielka jest, Dorotko!
    Teraz tylko zastosować w praktyce 😉

  2. kolorki napisał(a):

    Ostatni wniosek najlepszy: tylko się nie zadręczać 🙂 szkoda życia!! Daj znać jak idzie poszukiwanie przedszkola dla Wojtka!

    • Dorota napisał(a):

      Nie idzie, postanowiłam to olać. 26 czerwca złożę podanie, może się dostanie, a może nie. Mąż kazał mi szukać pracy i zapewnia, że z Wojtkiem zostanie. Pażywiom, uwidim.

  3. cypisek napisał(a):

    Ja lubię kalendarz z MaMy kalendarz. W sensie rubryczki dla każdego. Niestety nie że każdy ogarnia, tylko ja mam od razu podzielone na osoby i dni, kalendarz ma strony tygodniowe i widzę, co powinnam.

    (małym druczkiem – nie wpisuję tam tekstów do napisania, tu mam te same doświadczenia co Ty. Wcozraj odkryłam jeden do wczoraj).

  4. Krusz. napisał(a):

    Mogłabym się pod wszystkim podpisać i to kilka razy, tak bardzo mam to samo (robienie kilku rzeczy na raz, na już, bez hierarchii itp.) W plenerach komputerowych zawsze byłam kiepska, poza tym narzędzie elektroniczne naraża mnie na okazję do kliknięcia to tu, to tam, co nie sprzyja oszczędności czasu. Korzystam z kalendarza Google, w których mam absolutnie niezbędne rzeczy – plan lekcji dziecka, wizyty u lekarzy i jakieś pojedyncze, superważne wydarzenia. Plenerem jestem sama w sobie, ponieważ jestem osobą, która znakomicie funkcjonuje w kieracie i jak już wpasuję się w tryby, działam automatycznie i bez zarzutu. Bardzo mi taki styl odpowiada, byle można było mniej więcej w tym samym czasie spodziewać się mniej więcej tego samego.
    Powiem tak: po dwóch bardzo przykrych i – co tu rzec – bardzo niebezpiecznych sytuacjach z mojego życia, które wynikały z mojego przemęczenia i z za dużo na głowie mania, zdecydowałam się cięciem chirurgicznym pozbawić się tego, co nie jest niezbędne. Nie tylko uszeregować, ale wyrzucić w diabły. Wolne miejsce zostało oczywiście zagospodarowane przez to, na co do tej pory nie starczyło czasu. Ponieważ oboje z mężem pracujemy na cały etat i nie ma nas w domu około 10 godzin dziennie (no bo jeszcze cudowne, wrocławskie dojazdy), siłą rzeczy cięcia nastąpić musiały. Nie jestem mniej zapracowana. Jestem zapracowana lepiej. Efektywniej.
    Teraz bezkarnie piszę ten komentarz, korzystając z chwili, kiedy jestem na L4 🙂

  5. Jolka napisał(a):

    A gdzie ten szewc na Ruczaju? Tak tylko pytam, bo ja jeżdżę na plac na stawach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*