Detektywistyczne przygody profesorowej Szczupaczyńskiej

Dziewczęta i chłopcy, czy znacie krakowskie kryminały retro Maryli Szymiczkowej? Czy poznaliście już nową Dulską – Profesorową Ignacową Szczupaczyńską? Jeśli nie, to gorąco polecam Wam tę rozrywkę na jesienne wieczory. Są już trzy tomy kryminalnych przygód Szczupaczyńskiej, więc komu posmakują, nie będzie musiał długo czekać na kolejny kęs.

Pojechałam z tą konsumpcyjną metaforą, teraz tylko patrzeć, jak wyląduje na FB profilu „To się w książce nie mieści”, gdzie moja koleżanka Monika zbiera rozmaite perełki z blogów osób parających się opowiadaniem o swoich lekturach. Auć, będzie bolało!

Maryla Szymiczkowa to pseudonim autorskiego duetu Jacek Dehnel&Piotr Tarczyński. Co prawda ten fakt jest tajemnicą poliszynela (nawet w serwisie lubimyczytac.pl autorzy są wymienieni ciurkiem: Jacek Dehnel, Piotr Tarczyński, Maryla Szymiczkowa), ale nie mogłam się powstrzymać – a nuż uda mi kogoś się zaskoczyć (jeśli Ciebie, to napisz komcia, plis!). Czytam kolejne tomy z przyjemnością, na którą składa się kilka czynników.

Po pierwsze, fascynujący jest dla mnie Kraków końca XIX wieku, który kończy się na Plantacjach, dziś nazywanych Plantami, zapyziała prowincja monarchii austro-węgierskiej. Mieszkańcy ulicy Na Gródku rezydują na peryferiach miasta, a Dębniki, Kazimierz i Podgórze to osobne wsie, gdzie panuje bieda, ruja i poróbstwo. Wszędzie błoto, ciemno, zimno, nabożne krakowskie matrony oczy by sobie wydrapały, na każdym kroku rywalizują a to w organizowaniu balów i loterii charytatywnych, a to w dopomaganiu rozwojowi karier swoich mężów, a skąpstwo, zamiłowanie do plotek i wstręt do wszelkich nowości dzieci wysysają z mlekiem matek. Kisząc się w krakowskim sosie wszyscy wzdychają do Wiednia, stolicy imperium, gdzie można zrobić prawdziwą karierę. Co jakiś czas pojawiają się autentyczne smaczki, jak ten, że tramwaj elektryczny zmieścił się pod Bramą Floriańską, bo ktoś wpadł na pomysł (w powieści jest to Franciszka, służąca profesorostwa, niczym Marysia w „Poszukiwany, poszukiwana”) by obniżyć bruk. Po kartach powieści przechadzają się postaci autentyczne, jak Stanisław Przybyszewski czy Tadeusz Żeleński. Takie motywy też bardzo lubię.

Po drugie, zagadka kryminalna zawsze jest bardzo intrygująca. Nie staram się jej rozwiązać, ponieważ lubię moment zaskoczenia na końcu książki, a gdy już domyślę się, kto zabił, tracę zainteresowanie i prycham pogardliwie. Phi, prościzna, skoro nawet ja na to wpadłam!…

Po trzecie, fascynuje mnie główna bohaterka. Zofia Szczupaczyńska jest rasową krakowską matroną, choć nie z urodzenia. Kiedy ją poznajemy, jest Dulską w każdym calu, jakby wyskoczyła prosto z dramatu Zapolskiej. Skąpa, świętoszkowata, sztywna jak kij od miotły, skora do łatwych ocen, okopana w swoich poglądach, zamknięta na wszelkie nowości, złośliwa i wredna. Autorzy droczą się i naśmiewają ze swojej bohaterki, kiedy np. wkładają w jej usta krytykę twórczości Wyspiańskiego. O, Matejko to był malarz, a ci współcześni pacykarze!… Wszystko schodzi na psy! W dobie wielkiej wystawy prac Wyspiańskiego w Muzeum Narodowym jest to dla mnie szczególnie zabawne.

W miarę rozwoju detektywistycznej kariery Zofii dokonuje się w niej stopniowa przemiana. Arcyciekawe jest to oddulszczanie, które odbywa się na oczach czytelnika. W ramach prowadzonego śledztwa zapuszcza się w rejony, do których żadna dama z towarzystwa nawet się nie zbliżała i spotyka się z ludźmi, którymi do tej pory gardziła.

Bardzo jestem ciekawa, co dalej zrobi ze swoim życiem Szczupaczyńska, która wyraźnie poluzowała gorset. Interesująco zapowiadają się także dalsze losy jej służącej Franciszki.

Czytajcie Szymiczkową. Miodzio jest.

Maryla Szymiczkowa, „Tajemnica domu Helclów”, „Rozdarta zasłona”, „Seans w Domu Egipskim”, wydawnictwo Znak, Kraków 2016-2018.

Napisano w Czytam dzieciom (i sobie też)

Tagi:

7 comments on “Detektywistyczne przygody profesorowej Szczupaczyńskiej
  1. cypisek napisał(a):

    Nie wiedziałam!

  2. mamaAsi napisał(a):

    Przeczytałam wszystkie tomy świeżutkie, jeszcze ciepłe. Profesorowa cudownie irytująca, Kraków końca XIX w. oddany całkiem nieźle, tylko na litość boską czego mi się Bochni uczepili jak pijany płotu, bo ani Dehnel, ani Tarczyński nie mają o mieście pojęcia. Trzeci tom najsłabszy, za to pozostałe dwa prawie jak Katarzyna Kwiatkowska, Piotr Schmandt i Krzysztof Bochus razem wzięci w najlepszych tomach. Można się zaczytać.

  3. Malwina napisał(a):

    Piszę komentarz, jestem zaskoczona 🙂 Dopisałam do listy lektur 🙂

  4. Ani napisał(a):

    Zgłaszam się, mnie zaskoczyłaś; )
    I… tak, nabrałam chęci na tę serię, dzięki!

  5. bzapiski napisał(a):

    Chuda, nie mówi się „złośliwa i wredna” tylko „złośliwa i inteligentna”…
    Ja tam bym się nie przywiązywała do prześmiewczego wizerunku Dulskiej. Zauważcie, śledząc „Z biegiem lat, z biegiem dni”, obowiązkowego dla dorosłych krakowianek serialu Wajdy, jak rodziła się ta Dulska i co w sobie dusiła… Mężczyźni zresztą nie mieli lepiej, stłamszeni przez austriackie przepisy.
    A Kraków, wcale nie takie Wolne Miasto, na kraju Galicji, bezlitośnie eksploatowanej przez rządy Najjaśniejszego Pana, był po prostu biedny. I jakoś z tego skisłego Krakowa wyfruwali niezwykli ludzie, hojnie wspomagani przez prywatnych obywateli.
    No.
    :))
    p.s.
    wolałabym, żeby ten warszawiak Dehnel(którego bardzo cenię)był z raczej z Krakowa, tak jak jego kolega, łatwiej byłoby mi przełknąć ich prawie doskonałe opisy rzeczywistości.

    • kwiatkowska napisał(a):

      Dehnela zdarza mi się przypadkowo widywać w Krakowie, więc przypuszczam, że często tu zagląda, bo z kolei ja jestem rzadkim gościem na Rynku. Wiosną zwiedzaliśmy razem, tzn. dokładnie osobno, ale jednocześnie, wystawę „Wyspiański” w Muzeum Narodowym.

  6. kwiatkowska napisał(a):

    Koniecznie muszę przeczytać! Szczupaczyńskie żyją jeszcze współcześnie, koleżanka mieszkała u takiej na stancji w krakowskiej kamienicy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

W związku z wprowadzeniem 25 maja 2018 roku Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 roku w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE informujemy, że zostawiając komentarz na stronie od-rana-do-wieczora.pl pozostawiasz na niej swój nick, widoczny dla innych czytelników oraz adres mailowy widoczny tylko dla administratorów strony. Swoje dane osobowe przekazujesz dobrowolnie i będą one przetwarzane wyłącznie w celu przesłania powiadomień o nowych wpisach na blogu, odpowiedzi na Twój komentarz lub w przypadku kontaktu przez formularz kontaktowy. Bez wyraźnej zgody dane osobowe nie będą udostępniane innym odbiorcom danych. Masz prawo dostępu do swoich danych oraz ich poprawiania poprzez kontakt: dorota.smolen@gmail.com. Administratorem Twoich danych osobowych jest autorka bloga od-rana-do-wieczora.pl Dorota Smoleń.
Publikując komentarz, wyrażam zgodę.

*