Moje urodziny

Gdzieś czytałam, że nie należy pochopnie używać terminu „depresja”, bo na depresję to trzeba mieć papiery, zatem powiem tak: odczuwam okołourodzinową zniżkę nastroju, czuję przygnębienie z racji upływu czasu, jestem w dołku.

Dołek nie jest szczególnie głęboki, bo jeszcze patrzę ponad jego krawędzią i widzę kilka rzeczy, za które jestem wdzięczna:

Zdrowe dzieci.
Mąż, który utrzymuje, że nadal mnie kocha.
Oczy, które pozwalają mi oglądać wieczorne zorze, czytać książki i widzieć klasztor na Bielanach w drodze do pracy.
Zdrowe nogi, które niosą mnie przez świat.
Zdrowe ręce, którymi mogę przytulać dzieci, mieszać w garnkach, robić kartki okolicznościowe i składać pranie.
Zdrowi rodzice.
Kochane Ciotki.

Myślę, że powinnam być jeszcze wdzięczna za sam fakt, że dożyłam 43. urodzin, co nie wszystkim jest dane.
Nie no, jasne, fajnie, tylko jakoś tak… „Life sucks”, jak mawiają anglojęzyczni.

Nie martwi mnie specjalnie, że wraz z czasem odpływa uroda. Nigdy nie była moim głównym atutem, że tak oględnie się wyrażę, więc jakoś nie mam w tej materii pretensji do Losu. Choć może powinnam jednak żałować niczym rycerz ze skeczu Potemów „Królewna uwięziona hi, hi czarny sztylet”, parafrazuję: „Honoru mam dużo, to nie szkoda, ale rozumu mniej, to i żal”.

E, nie. Nie żałuję. Czasem nawet uważam, że jeszcze nie jest tak źle, ale to najczęściej wtedy, gdy wchodzę do łazienki bladym świtem, zaspana i bez okularów.

W pełnej ostrości staram się nie przebywać przed lustrem dłużej niż to konieczne i to bynajmniej nie z powodu wpajanej mi w dzieciństwie teorii, że diabła zobaczę. Skrupulatna analiza nowych zmarszczek oraz inwentaryzacja siwych włosów prowadzi do niewygodnych pytań, kim właściwie jest ta baba w lustrze i dlaczego mnie zasłania, a stąd już krok do rozdwojenia jaźni, co się leczy na oddziale zamkniętym.

Z drugiej strony, czy to taki zły pomysł? Byłaby to jakaś odmiana od domu wariatów, który mam na co dzień.

I w zasadzie można sobie wmawiać, że jakie zmarszczki, toż to tylko kurze łapki od śmiechu, a siwych włosów na skroniach, jak się zaczesze za uszy i przykryje tymi z wierzchu, to zupełnie nie widać, dopóki dzieciątko ukochane, własną piersią wykarmione, nie zapyta z lekką zgrozą w głosie: „Mamo, ty siwiejesz?!” – i pieczołowite budowanie dobrego samopoczucia rozsypuje się jak domek z kart.

Czy w ogóle ktoś jeszcze buduje domki z kart?

Tak serio, co jest dla mnie najgorsze w upływie czasu? Świadomość, że nie zrobię wszystkiego, co bym chciała. Że nie przeczytam tych wszystkich wspaniałych książek, które są do przeczytania. Że czasu coraz mniej. Tik-tak, tik-tak.

Aniu, ściskam Cię mocno! Dobrze pamiętam naszą rozmowę w Swornegaciach.

Najgorsze z najgorszych, z czym kompletnie nie umiem sobie poradzić, to brak tej mocy, którą miałam w sobie 20 lat temu. Mocy, którą daje chyba tylko arogancja młodości, światła w duszy, które było mi jak latarnia morska, poczucia, że cały świat należy do mnie, że mogę zrobić z życiem wszystko, co tylko zechcę, że mogę góry przenosić, że MOGĘ WSZYSTKO!…

Kiedy ona się wyczerpała? Kiedy zgasło światło, wyschła studnia?

Coś tam jeszcze mogę, wiadomo.
Ale…
Trochę jest ze mną tak, jak ze staruszkiem w dowcipie:
– Panie doktorze, w młodości martwiłem się, że jak będę stary, to nie będę mógł, a mnie się po prostu nie chce!

No właśnie. Nie chce mi się. Coraz częściej zadaję sobie pytanie: po co? Coraz wyraźniej widzę, że moje zaangażowanie tu i tam idzie jak para w gwizdek. Po co wstawać przed świtem, jeździć, organizować, ustalać, jak finalnie nie ma z tego nic poza kamyczkiem frustracji w coraz cięższym worku na plecach.

W 44. wiosnę życia raczej wczłapuję niż wkraczam dziarskim krokiem. Ale – jeszcze na dwóch nogach. Gorzej byłoby, gdybym się wczołgiwała.

Cóż, jeszcze wszystko przede mną 😉

9 twarzy Chudej z ostatnich 12 miesięcy.

Napisano w Od Rana Do Wieczora

Tagi: ,

24 comments on “Moje urodziny
  1. Iza napisał(a):

    Dorota, pamiętam jak w swoje 43 urodziny siedziałam u lekarza jęcząc, że taka jestem słaba i zmęczona i że może to starość. A gościu do mnie mówi- proszę pani 43 lata to pełnia sprawności biologicznej. Co mnie przekonało- zaczęłam biegać,pływać i żyć. I odmłodniałam o lat 5.
    Także kobieto nie jęcz, zacznij się ruszać- to jest pełnia życia i długo jeszcze będzie.
    Iza

  2. Aba napisał(a):

    Wiosna już na zakręcie! Ściskam z podobnego dołka i jesteś piękna taka, jaka jesteś!

  3. Chuda napisał(a):

    Bardzo Wam dziękuję za życzenia i wszystkie ciepłe słowa. Ściskam mocno każdą z Was z osobna 🙂

  4. Meg napisał(a):

    jestes piękna. Masz super dzieciaki. Przyjdzie wiosna, Baronowo i wszystko będzie trochę lepiej

  5. Dorota napisał(a):

    Mam 46 lat i to samo, coraz czesciej mi sie nie chce, wiec pomalu ograniczam sie do tego co musze i do tego, co mi sprawia przyjemnosc. Polecam tez wit.D3 5000 mg, zazywana od dwoch miesiecy zdzialala u mnie, i meza tez, cuda. Chyba nowe lekarstwo na psychicznego dola :)))

  6. Dorota napisał(a):

    Phi!!! 43 to młoda jesteś. Chciałabym mieć dopiero tyle 🙂 Wszystkiego najlepszego 🙂

  7. Małgorzata napisał(a):

    Wszystkiego najlepszego,
    Twoje dylematy nie są mi obce, jednak uwierz mi, twoja lista jest prawie pełna i oby w najbliższej przyszłości nie stało się nic co zmieni Twoją optykę postrzegania świata.
    Moja mama rok temu zachorowała na raka, przez ten rok osiwiałam prawie zupełnie i poczułam jednocześnie moc jak nigdy w życiu.
    Reasumując, nie zrozumiemy nigdy ogromu Łaski Bożej kiedy nie poczujemy że za chwilę możemy coś z tej łaski utracić. Pozdrawiam (może na te doły to trzeba żelazo i wit D3 zbadać?)

  8. Kaja napisał(a):

    Kochana, ja co prawda mam zaledwie 42, więc co ja tam wiem, ale pozwolę sobie się powymądrzać, że z której strony by na to nie spojrzeć, jesteś na wygranej pozycji. Po pierwsze dzięki płci. Ty widziałaś, jak się starzeją mężczyźni w naszym wieku? Idź i się przyjrzyj. Niektórzy nie uniknęli ani obwisłego biustu, ani rozstępów na brzuchu, a do tego jeszcze łysieją i ogólnie purchawczeją. Oczywiście bywają wyjątki, ale większość z nich jest w Hollywood. Po drugie jesteś blondynką, a na jasnych włosach mniej widać siwiznę. Inna sprawa, że siwieć dopiero po czterdziestce to wcale nie jest straszna rzecz, ja zaczęłam lekko po dwudziestce, i to ogólnoustrojowo, że się tak wyrażę. Po trzecie jesteś, nomen-omen, chuda, więc omijają Cię podwójne podbródki oraz pełne zgrozy spojrzenia jędrnej młodzieży, kiedy jesz cokolwiek poza rzeżuchą.
    Życzę Ci licznych zdrowych narządów ze zdrowym rozsądkiem na czele 😉

  9. Ani napisał(a):

    Kochana!!! Relaksu, relaksu i jeszcze raz relaksu na drugie 43 lata życia: )))
    I zmiany kąta patrzenia przede wszystkim. Nie takie rzeczy się dzieją… coś odchodzi, żeby mogło przyjść coś : ) Dzięki temu jest miejsce dla czegoś nowego. Czasem tak zaskakującego, jak u mojej przyszłej szwagierki, która ma 47, pożegnała męża alkoholika i właśnie planuje ślub oraz nowe dziecko z moim szwagrem. Rozsądek rozsądkiem, a ja, o dziwo, popieram. Jakieś katastrofy i szczęścia u każdego muszą być.

    Przez kilka miesięcy mamy 43. Różnica w tym, że ja się nie martwię, że mi siwieją włosy, tylko cieszę, że dopiero teraz; ) w moim otoczeniu wszystkie mają z powodu siwienia od lat ufarbowane, niektóre znane mi brunetki męczą się z tym od swej dwudziestki, no więc sama rozumiesz. Jest to też ten czas, kiedy ja i ty ewentualnymi brakami w urodzie przestajemy się wreszcie wyróżniać, za to zaczynamy się wyróżniać figurą: )))) Dziś się oglądałam w lustrze, moje ciało ma z dychę mniej niż ja. Dostrzeż, że Twoje też. Dodam, że Ty masz przy tym zęby i wzrok, a ja nie; ) nie mam jak jeść, ślepam jak kura i jeszcze mnie to bawi, ale zamiast się dołować, myślę z przyjemnością o tym, jak będę się czuć, gdy to już naprawię: )))

    Co do reszty, to swym zachowaniem mąż nauczył mnie wybitnie w zeszłym roku, że życia nie ma co brać tak na serio… Staniesz na głowie, by osiągnąć to coś, a potem widzisz, jak mimo to los ma Twoje wysiłki w de i robi coś innego. W tamto pamiętne 5 minut radykalnie zmieniło mi się podejście do wszystkiego i lżej mi z tym: życie to farsa. I w nim jedynie dzieci są prawdziwe, bo one jeszcze swe życie postrzegają serio. Dla nich warto cokolwiek na poważnie robić, ale bez przesadnego spinania się, że musi być tak i tak; ) Dorotka, mniej spiny, jest dobrze! : ))

  10. Aneta napisał(a):

    Najlepszego! zdrowia i dobrej energii 🙂

  11. Winter napisał(a):

    Chcę słyszeć Twój komentarz, jak wrócisz do tego wpisu w 83. urodziny ;)Wszystkiego dobrego Kochana. Miłości, radości,światła, pokoju, sił, i energii na następne dekady:) Uznajmy, że robisz sobie teraz postój regeneracyjny. Byle nie za długo 😉

  12. Magda napisał(a):

    Sto lat!!! Przy jednym zdaniu przebiegł mi zimny dreszczyk po plecach ” a czasu coraz mniej” staram się nigdy o tym nie myśleć …

  13. gosia napisał(a):

    Wszystkiego najlepszego Dorota!Jak dla mnie kompletnie sie nie zmieniasz,HAPPY 16th!!!!!

  14. Alis napisał(a):

    życzenia najserdeczniejsze zostawiam…

    u mnie z perspektywy za chwilę 48…. I sprawdza się powiedzenie: żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chceeeee…..
    Ale to bardziej z perspektywy bezcelowości tego co robię, bo często zdarza się potem pytanie po co to Ci było? i Żal trochę potem.
    🙂

  15. Dorota napisał(a):

    “Atrakcyjne kontakty” czyli coś kto ktoś (być może celowo) uchwycił na ścianie. Kontakty elektryczne, w ścianie! Jak dla mnie, to Piotrusiowa robota, to zdjęcie.

    Inna czyli Druga Dorota

  16. marzena napisał(a):

    Jak ja Cię dobrze rozumiem! O jeeeesu, jak ja Cię dobrze rozumiem. Tulę mocno.

  17. Magda napisał(a):

    Wielu szczęśliwych chwil i zadowolenia:-)

  18. Dorota napisał(a):

    Wszystkiego najlepszego! 43 lata to nic to, Baśka! Naprawdę! Piszę to z perspektywy 52 lat!
    Zauważyłam atrakcyjne kontakty na jednym ze zdjęć. Piotruś je może robił?
    Sto lat! Chęć i siła wróca z wiosna!

    Inna czyli druga Dorota

    • marzena napisał(a):

      przeczytałam „atrakcyjne kontakty” i szukam – może jakaś wizytówka chippendales albo lista numerów telefonów do jakichś rycerzy… 😀

  19. Alka napisał(a):

    Więcej optymizmu życzę, zdrowia i dużo radości. Dorotko, jak nam mówi ZUS, przeciętna kobieta w Polsce żyje 82 lata a Ty nie jesteś osobą przeciętną, więc , wygląda na to, że przed Tobą przynajmniej drugie tyle, co już przeżyłaś! Pomyśl, ile jeszcze zdążysz dokonać! Ile książek przeczytać, ile napisać! I tego Ci życzę, aby ta druga połowa życia była jeszcze lepsza niż pierwsza!

  20. mAtma napisał(a):

    Dorotko, wszystkiego najlepszego!!! mój mąż też miał wczoraj urodziny i choć „dopiero” 36, to jemu też włosy siwieją (nie tylko włosy…) a zmarszczek ma dużo więcej niż ty:)
    Absolutnie nie wyglądasz na swój wiek, ale życzę samopoczucia jak 20 lat temu. Myślę, że takie przyjdzie jak tylko wiosna przebije się przez ten smog i zaglądnie do naszych okien. A tymczasem trzymaj się ciepło:)

  21. kwiatkowska napisał(a):

    Dorotko, jakże mi teraz głupio, że siedząc naprzeciw Ciebie, nie pamiętałam zupełnie o Twoich urodzinach i nie złożyłam Ci życzeń…
    Życzę Ci zatem zdrowia – dla Ciebie i dla Twoich bliskich oraz żeby Ci się znów chciało tak bardzo, jak 20 lat temu. Uściski.

  22. Ania napisał(a):

    Energii zatem Ci życzę! Dużo dobra i piękna!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

W związku z wprowadzeniem 25 maja 2018 roku Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 roku w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE informujemy, że zostawiając komentarz na stronie od-rana-do-wieczora.pl pozostawiasz na niej swój nick, widoczny dla innych czytelników oraz adres mailowy widoczny tylko dla administratorów strony. Swoje dane osobowe przekazujesz dobrowolnie i będą one przetwarzane wyłącznie w celu przesłania powiadomień o nowych wpisach na blogu, odpowiedzi na Twój komentarz lub w przypadku kontaktu przez formularz kontaktowy. Bez wyraźnej zgody dane osobowe nie będą udostępniane innym odbiorcom danych. Masz prawo dostępu do swoich danych oraz ich poprawiania poprzez kontakt: dorota.smolen@gmail.com. Administratorem Twoich danych osobowych jest autorka bloga od-rana-do-wieczora.pl Dorota Smoleń.
Publikując komentarz, wyrażam zgodę.

*