O śnie, który uratował mnie przed sprzątaniem

Wybierali się do nas moi Rodzice, głównie na występy najmłodszego wnuczka krakowskiego z okazji Dni Babci i Dziadka, a przy okazji nacieszyć się wnusiami (a my w tym czasie w Polskę!).

fot. pixabay.com

No i gryzłam się trochę, że gość w dom, Bóg w dom, a w domu burdel. Kiedy z wolna przechodziłam ze stanu mentalnego gryzienia się do stanu mentalnych przygotowań do porządków, miałam sen, który mnie uratował.

Otóż przyśniło mi się nasze mieszkanie w stanie totalnej rozwałki, jakby bomba wybuchła: wyrwany sedes w dużym pokoju obok kanapy, wszystkie firanki skłębione na jednym stosie z dywanami i przysypane gruzem, meble poprzewracane i połamane… Jak się obudziłam i rozejrzałam, to doszłam do wniosku, że mam wręcz idealny porządek i co ja w ogóle chciałam tu sprzątać?

Napisano w Od Rana Do Wieczora

Tagi: ,

7 comments on “O śnie, który uratował mnie przed sprzątaniem
  1. Winter napisał(a):

    :)jak z tą kozą w żydowskim kawale.
    ps. co to jest porządek?

    • Chuda napisał(a):

      Porządek, hm… Odkurzone i umyte podłogi, pościerane kurze, wszystko mniej więcej na swoim miejscu. U mnie słabo ze ścieraniem kurzu. Ścieram tylko do poziomu moich oczu, a wszyscy (oprócz moich młodszych synków) są ode mnie wyżsi 🙂

  2. kwiatkowska napisał(a):

    Nawet jak posprzątasz, to i tak okaże się, że np. zapomniałaś o czajniku i mama ci go wyszoruje z patrząc wymownie. Przynajmniej ja tak mam 😉

  3. Ange76 napisał(a):

    Ty to masz szczęście 😀

    Obawiam się jednak, ze żaden sen nie uratuje mnie od odkładanego z dnia na dzień odetkania odpływu w prysznicu i wyszorowania go w związku z osadem ze stojącej wody :/ Księcia z „Kretem” takoż brak na horyzoncie.

  4. kolorki napisał(a):

    No tak :)))))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*