Dzieci na wyjeździe, a matka doznaje olśnień i napadów nostalgii

W sobotę Piotruś i Michaś wyjechali na pierwszy w życiu obóz. Był to dzień, w którym zrozumiałam, dlaczego rodzice proszą: „Zadzwońcie, jak dojedziecie”.

Robaczki moje nie wpadły na pomysł, żeby zawiadomić matkę o szczęśliwym dotarciu na miejsce. Oczywiście wiem, że dowiedziałabym się szybko, gdyby nie dojechali, co zwykłam zjadliwie mówić (albo przynajmniej myśleć) moim rodzicom w podobnych okolicznościach, ale.

Kiedy tak stałam na parkingu w gronie rodziców pozostałych obozowiczów, czekając, aż autokar odjedzie, udzielił mi się nastrój ekscytacji przedwyjazdowej, którego jeszcze tak niedawno sama doświadczałam, dziecięciem będąc. Wakacje! Kolonie! Przygoda, która czeka za rogiem!… Jak tylko autokar zniknął za zakrętem, z tej ekscytacji i tęsknoty za nowymi wrażeniami i doznaniami poszłam kupić sobie nowe buty, no bo co w końcu, kurczę blade!

Syneczkowie bawią się chyba dobrze, sądząc ze szczątkowych relacji. Telefony dostają tylko na 15 minut dziennie, o 14.45. Wczoraj Piotruś zadzwonił, dzisiaj już się nie pofatygował, sama musiałam zadzwonić.

Piotrusiowi wczoraj było super, dziś też jest super, ale nauczyciele są przemądrzali. I żebym potwierdziła, że „trenuję” pisze się przez „u”, bo koledzy twierdzą, że przez „ó”, jako że wymienia się na „trenować”.

Michaś wczoraj zameldował, że był w kościele i zapytał, czy mógłby zostać na 10 dni (wyjechali na 7, ale jest też dłuższa opcja). Dziś chciał ze mną rozmawiać tylko po to, żebym powiedziała Miłkowi, że Michaś nie chodził do żłobka (możecie być ze mnie dumni, drodzy Czytelnicy, gdyż ograniczyłam się do suchej informacji, iż nie uczęszczał, nie dodając, że gdzieżbym do żłobka posłała mojego Michasia, słoneczko moje puciate, kluseczkę mamusi cium-cium). Zapytany, co dziś robił fajnego, wykrzyknął z entuzjazmem:

– Byłem w sklepie!

Tja… Cóż, matce muszą wystarczyć relacje słowno-zdjęciowe, zamieszczane przez organizatorów co wieczór w internecie. Ale nie jest źle, wygląda na to, że codziennie się przebierają, bo każdego dnia na zdjęciach mają inne koszulki, wow!

A tymczasem celebruję sobie pojedyncze macierzyństwo, nieustannie zadziwiona, że mogę tak na jednym dziecku się skupić, nie roztrajać w jednym momencie, ach jak cudownie. Kiedy usypiając Wojtka zasnę razem z nim, nie mam wyrzutów sumienia, że nie zajrzałam do starszaków, a prosili. Mój relaks popołudniowy podszyty jest jednak niepokojem, bo cały czas wydaje mi się, że co ja tak spokojnie siedzę, powinnam zrywać się i lecieć po dzieci, ze szkoły odebrać czy skądś-tam.

No i pewnie zanim zacznę naprawdę odpoczywać, to akurat wrócą 🙂

Napisano w Od Rana Do Wieczora

Tagi: , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

W związku z wprowadzeniem 25 maja 2018 roku Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 roku w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE informujemy, że zostawiając komentarz na stronie od-rana-do-wieczora.pl pozostawiasz na niej swój nick, widoczny dla innych czytelników oraz adres mailowy widoczny tylko dla administratorów strony. Swoje dane osobowe przekazujesz dobrowolnie i będą one przetwarzane wyłącznie w celu przesłania powiadomień o nowych wpisach na blogu, odpowiedzi na Twój komentarz lub w przypadku kontaktu przez formularz kontaktowy. Bez wyraźnej zgody dane osobowe nie będą udostępniane innym odbiorcom danych. Masz prawo dostępu do swoich danych oraz ich poprawiania poprzez kontakt: dorota.smolen@gmail.com. Administratorem Twoich danych osobowych jest autorka bloga od-rana-do-wieczora.pl Dorota Smoleń.
Publikując komentarz, wyrażam zgodę.

*