„Przygody Kapitana Majtasa”: książka z amerykańskiego indeksu ksiąg zakazanych

Stowarzyszenie Amerykańskich Bibliotek co roku publikuje raport zawierający listę 10 książek, które były najczęściej zakazywane w amerykańskich szkołach i bibliotekach w trakcie minionego roku.

Jak funkcjonuje amerykański indeks ksiąg zakazanych? Oddolnie, czyli np. pani Brenda, kierowniczka biblioteki szkolnej w Alabamie, dochodzi do wniosku, że dana książka jest nieodpowiednią lekturą dla młodego czytelnika, zatem zdejmuje ją z półki i chowa do magazynu (mam nadzieję, że chowa, a nie puszcza z dymem!). A pan Alan z biblioteki w Chicago kwestionuje wartość „Pięćdziesięciu twarzy Greya” i nie chce kupić do biblioteki ani jednego egzemplarza, mimo iż co druga czytelniczka chciałaby przeczytać. A pani Emily, emerytka z New Jersey, ze zgrozą przegląda książkę, którą wnuczek pożyczył z biblioteki i pałając oburzeniem domaga się od usunięcia jej z półek.

Informacje o takich przypadkach, zgłaszane przez bibliotekarzy, nauczycieli i osoby prywatne, trafiają do Biura ds. Wolności Intelektualnej Amerykańskiego Stowarzyszenia Bibliotek. Biuro śledzi także doniesienia prasowe i raz w roku publikuje raport zawierający dziesięć tytułów książek, które ich przeciwnicy najchętniej spaliliby na stosie.

I tu, nieco okrężną drogą, wracamy do naszych baranów, jak mawiają Francuzi. W 2013 roku pierwsze miejsce na wspomnianej wyżej liście przypadło serii książek o przygodach Kapitana Majtasa autorstwa Dave’a Pilkeya. Z okazji nietuzinkowej wygranej autor opublikował oświadczenie, które cytuję za booklips.pl:

„To bardzo ekscytujące znaleźć się na liście, na której wcześniej znaleźli się Mark Twain, Harper Lee i Maya Angelou. Ale obawiam się, że niektórzy rodzice mogą zobaczyć tę listę i zniechęcać swoje dzieci do sięgania po Kapitana Majtasa, mimo że sami nie mieli okazji przeczytać tych książek.”

Towarzystwo rzeczywiście niezłe. Wśród książek wywołujących wiele kontrowersji wśród Amerykanów znalazły się „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya, piętnowany za nagość, rasizm i dwuznaczność seksualną oraz „Igrzyska śmierci” za obraźliwy język, propagowanie rasizmu, przemocy, nieczułości i okultyzmu, a także wartości antyrodzinnych. „Zabić drozda” Harper Lee trafiło na listę za rasizm i wulgarne słownictwo.

Mam mieszanie uczucia co do zakazywania książek, filmów, sztuk teatralnych. Jestem przeciw, bo zakazanie jednego otwiera furtkę do kolejnych zakazów, czyli do cenzury w pełnej krasie. A dlaczego ktoś ma za mnie decydować, co mam czytać? Z drugiej strony nie wszystko, co jest dostępne, jest wartościowe i wiadomo, że sama odsiewam sporo rzeczy (nie czytałam Greya, ale mam na czytelniczym sumieniu rozmaite grzeszki przeciwko literaturze z głębokim przesłaniem), a moim dzieciom jedne pozycje podsuwam, innych zabraniam, tłumacząc dlaczego. To też jest pewnego rodzaju cenzura, do której czuję się uprawniona jako matka, odpowiedzialna za kształtowanie ich charakterów i światopoglądu.

Pragnę was uspokoić, że „Kapitan Majtas” nie jest ani rasistowski, ani wulgarny. To dość zabawna, utrzymana w powieściowo-komiksowym stylu „Dziennika cwaniaczka” historia dwóch chłopaków, którzy swoimi wybrykami doprowadzają do szału dyrektora szkoły. W chwilach oddechu od dewastowania szkoły i psucia szkolnych uroczystości namiętnie rysują komiksy, których bohaterem jest Kapitan Majtas, superbohater, następca Spidermana, Supermana i Batmana oraz innych herosów. Ich era minęła, a przecież świat sam się nie uratuje. Nasi bohaterowie, niezwykle utalentowani jeśli chodzi o wpadanie w kłopoty, zupełnie przypadkowo przenoszą Majtasa z komiksu do swojego życia. I dzieje się, dzieje!

Według mitu założycielskiego sam autor był takim niesfornym chłopcem, który nie robił nic poza rysowaniem komiksów. Nauczyciele straszyli go, że źle skończy i rzeczywiście – skończył na indeksie ksiąg zakazanych! Nauczyciel ma zawsze rację.

„Przygody Kapitana Majtasa” to seria zabawnych książek dla chłopców. Nie, żebym zabraniała ich lektury dziewczynkom, nic z tych rzeczy, po prostu poczucie humoru jest akurat na poziomie dziesięcioletniego mężczyzny: kapitan lata w samych majtkach i pelerynie, strzela z majtek, walczy z inwazją krwiożerczych klozetów, które pożerają kadrę pedagogiczną… Takie klimaty. Przyznam, kilka razy i mnie zdarzyło się parsknąć śmiechem.

Dave Pilkey, „Przygody Kapitana Majtasa”, Wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2017.

Napisano w Czytam dzieciom (i sobie też)

Tagi: , , , , ,

3 comments on “„Przygody Kapitana Majtasa”: książka z amerykańskiego indeksu ksiąg zakazanych
  1. gosia napisał(a):

    Bylismy,ale naprawde bez zachwytu…

  2. kwiatkowska napisał(a):

    W tym roku był film animowany w kinach o Kapitanie Majtasie. Nie wiedziałam, że to na podstawie komiksu. Filmu nie oglądałam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*