„Pechowa klasa numer 13”. Co byś zrobiła z miliardem złotych?

„Pieniądze szczęścia nie dają” to znane przysłowie, chętnie powtarzane przez tych, którzy na brak pieniędzy nie narzekają, a także przez cierpiących na niedobory w tej materii, którzy lubią w taki pokrętny nieco sposób pocieszyć się, zwłaszcza, gdy zamożnych ludzi spotyka jakieś nieszczęście. Generalnie to wierutna bzdura. Powiedzcie to komuś spłukanemu do grosza i przeraźliwie głodnemu, kogo uszczęśliwiłby porządny obiad – gdyby tylko miał za co go kupić.

Istnieje też bardziej rozbudowana wersja tego porzekadła: „Pieniądze szczęścia nie dają – co innego zakupy”. Przyjmuje się, że to wersja dla kobiet, ha, ha, ha. Słyszałam także, że pieniądze jednak dają szczęście, tylko dopiero powyżej pewnej kwoty. Jaka to byłaby kwota dla Ciebie, droga Czytelniczko*? Tysiąc? Milion? Miliard? I na co byś przeznaczyła taką górę forsy?

Książka „Pechowa klasa nr 13” jest właśnie o tym. O miliardzie (z hakiem) na głowę. Tyle dostał każdy uczeń od nauczycielki, która obiecała podzielić się z wychowankami wygraną w loterii i okazało się, że jej los opiewa na 28 miliardów. Kolejne rozdziały opowiadają o tym, co uczniowie i nauczycielka, a także klasowy chomik, zrobili ze swoją pulą. Każda historia jest trochę śmieszna, trochę straszna, a trochę pouczająca. Dzieci postanowiły zrealizować najbardziej śmiałe marzenia, a więc kupowały wyspy, wesołe miasteczka, przenosiły się w czasie, pomagały porzuconym zwierzętom, ratowały przyrodę, wypożyczały najważniejsze zabytki z różnych strona świata. Wszystko opisane z przymrużeniem oka i lekkim sarkazmem.

Myślę, że ta książka może zainspirować do przemyśleń o realizacji marzeń. Czy każde marzenie warto spełnić? Co naprawdę daje szczęście? Dziś, gdy ze wszystkich strona atakują nas przedmioty, coraz to nowsze modele najnowszych nowości, może się wydawać, zwłaszcza dzieciom, że gigantyczne kieszonkowe jest jedynym, czego im brakuje do pełni szczęścia. Czy naprawdę? Po lekturze „Pechowej klasy nr 13” odpowiedź na to pytanie nie będzie już taka oczywista.

Honest Lee, „Pechowa klasa nr 13”, Wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2017.

*Czytelniczko, bo nie pamiętam, żeby w ciągu ostatnich miesięcy jakiś Czytelnik płci męskiej się ujawnił.

Napisano w Czytam dzieciom (i sobie też)

Tagi: , , , , , ,

4 comments on “„Pechowa klasa numer 13”. Co byś zrobiła z miliardem złotych?
  1. EverGreen0 napisał(a):

    Chcę to przeczytać 😀 A po wygraniu dużej kwoty bym się wystraszyła i miała wyrzuty sumienia że inni nie mają a ja bez powodu mam. Następnie poszukałabym dobrego sposobu na to, by te pieniądze same na siebie zarabiały, może zakup i wynajem mieszkań? Część przychodu regularnie chciałabym przekazywać jakiejś sensownej organizacji dobroczynnej.

  2. moje-waterloo napisał(a):

    Troszkę nie na temat, ale istnieje przecież powiedzenie „Pecunia non olet”, więc moja osobista cioteczka w dzień uzyskania przeze mnie czynnego i biernego prawa wyborczego wywiodła teorię zupełnie chemiczną, dotyczącą utraty zapachu mamony w miarę wzrastania stężęń. Muszę odnaleźć ten dokument koniecznie. Na pewno wciąż go mam, choć lat minęło bez mała 23.

  3. kolorki napisał(a):

    Od lat mam ugruntowany pogląd na to co bym zrobiła z wielką kasą, aczkolwiek nie gram w lotta ni inne 😉 Wybudowałabym miły dom dla dorosłych niepełnosprawnych, gdzie pod okiem sympatycznej kadry żyliby sobie gdy ich rodziców zabraknie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*