Krótki przegląd książek religijnych dla małych dzieci

Trudno znaleźć dobrą literaturę religijną dla malutkiego chrześcijanina w wieku 1-3. Każdy kto mnie czyta od dawna, wie, że przez wszystkie lata macierzyństwa szukam wytrwale i znalazłam ledwo kilka sensownych tytułów. Przez jakiś czas nosiłam się z myślą wypełnienia tej luki w duecie z Anią Betlejewską, ale oczywiście łatwiej jest mi krytykować cudze dzieła, niż stworzyć własne.

Szukam książeczek, które byłyby i dobrze napisane i ładnie zilustrowane. Czyli wymagania, jak na literaturę dla dzieci, całkiem spore. Są na rynku wydawcy, którzy specjalizują się w książkach świeckich spełniających te dwa warunki (np. wydawnictwo Bajka – każda jedna ich pozycja to strzał w dziesiątkę), a wśród wydawców literatury religijnej raz trafia się coś kapitalnego, a innym razem to samo wydawnictwo wypuszcza na rynek żenującego gniota. Ruletka.

Niniejszy przegląd odbył się z nieocenioną pomocą mojego najmłodszego syna Wojciecha, który swoją rolę potraktował z należytą powagą.

Książki umieszczone w moim krótkim przeglądzie podzieliłam na kategorie wiekowe pod względem treści i formy, ale nie zdziwcie się, gdy na okładce zobaczycie adnotację 3+. Oznacza to tylko tyle, że dziecko nie powinno gryźć tej książki, bo może się zakrztusić kawałkiem tektury lub w procesie produkcji użyto farb, których nie powinno zlizywać niemowlę.

Dla dzieci od pierwszego roku życia

Obie poniższe pozycje cechuje bezpretensjonalność. Tekst ograniczony do minimum, sympatyczne obrazki, zabawa wciągająca dzieci (okienka, puzzle). Po lekturze coś zostaje w małych główkach: pamiętam, jak niespełna dwuletni Piotruś na pytanie, gdzie jest Pan Bóg, pokazywał na swoje serce.

Joni Oeltjenbruns, Gdzie jest Bóg?, Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu 2006, 1+
Objawieniem była dla mnie ta książeczka z okienkami, prezent dla Piotrusia od Babci Jasi z wycieczki do Sandomierza – nasza ukochana, tysiące razy przewertowana przez Piotrka i Michasia, z poodrywanymi i przyklejanymi ponownie klapkami (i znowu odrywanymi i znowu przyklejanym, i jeszcze raz…). Wojtek nie może się nią cieszyć, niestety, bo zaginęła w mrokach dziejów, a w sprzedaży jest już niedostępna.

 

Lois Rock, Kay Widdowson, seria „Modlitwy małych rączek”, Drukarnia i Księgarnia Świetego Wojciecha, Poznań 2011, 1+
Kolejnym objawieniem są „Modlitwy małych rączek”, które wypatrzyłam, gdy na świecie był już Wojtuś i tak mi się spodobały, że kupiłam kilka egzemplarzy dla dzieci w rodzinie. Na każdej stronie jest jednozdaniowy tekst krótkiej modlitwy („Dzięki Ci, Boże, za wiosenne kwiaty”), a na kolejnej jeden duży puzzel, który trzeba włożyć w przeznaczone dlań miejsce. Seria składa się z tytułów: „Dzięki Ci, Boże”, „Dobranoc”, „Boże pobłogosław”, „Oto ja”.

Dla dzieci od dwóch lat

Goodings, Mitchell, „Moje pierwsze modlitwy”, Wydawnictwo WAM, Kraków 2009, 2+
Największą wadą wszystkich sztywnostronicowych książeczek jest nachalny rym, taki, od którego bolą mnie zęby. Szczególnie dotyczy tych tłumaczonych. Udało się uniknąć tego błędu Małgorzacie Żak, która przetłumaczyła „Moje pierwsze modlitwy”. Są do rymu, ale także do rytmu, więc miło się je czyta, a sympatyczne ilustracje nawiązujące do impresjonizmu cieszą oko.

Barbara Derlicka, Wojciech Kuźmiński, seria Aniołek, wydawnictwo WAM, Kraków 2011, 2+
Seria o aniołku autorstwa Barbary Derlickiej to rodzima lektura. Ciepła rymowanka przybliża dzieciom postać i zakres obowiązków Anioła Stróża. Mnie nie zachwyca, ale na tle innych wypada przyzwoicie.

Dla dzieci około trzech lat

Emanuela Signorini, Alessandro D’Emilio, „Jezu bądź zawsze blisko”, Edycja świętego Pawła, Częstochowa 2008, 3+
Książeczka została napisana prozą. Da się! Nie ma nic gorszego, niż naciągane, sztuczny rymy. Proste, pełne wdzięku modlitwy, których Wojtek mając 2,5 roku słuchał jak zaczarowany. Sama byłam zaskoczona.

Elena Pasquali, Antonia Woodward, „Modlitwy małego chrześcijanina”, wydawnictwo Jedność, Kielce 2016, 3+
Bardzo ładne, pełnie ciepła ilustracje. Niestety, książeczka wydana w zgodzie z zasadą: „byle do rymu”. Nie wiem, jak wypada w oryginale, ale tłumaczenie takie sobie. Najlepszym fragmentem jest tekst modlitwy „Ojcze nasz”.

Juliet David, Chris Embleton-Hall, „Biblia dla maluszków”, wydawnictwo Jedność, Kielce 2016, 3+
To najbardziej kolorowa Biblia dla dzieci, jaką miałam w ręku. Zawiera ok. 20 popularnych opowieści ze Starego i Nowego Testamentu. Pod każdym względem dostosowana jest do dzieci, bo np. pomija historię Kaina i Abla, a o śmierci Jezusa opowiada bez epatowana okrucieństwem. Prosto opowiedziane, sympatycznie zilustrowane.

Możecie mi polecić jakieś inne tytuły?

Napisano w Czytam dzieciom (i sobie też)

Tagi: , , ,

15 comments on “Krótki przegląd książek religijnych dla małych dzieci
  1. Moe napisał(a):

    Gdy starszaki były małe, lubiły serię o Aniołku Barbary Derlickiej. Mamy też z tamtych lat „Opowieści Biblijne” Anny Casalis – przepięknie wydane tomiszcze, treść też w miarę ok.
    Teraz nie zaopatrujemy się w książeczki dla najmłodszych, bo Ania i tak podbiera książki siostrom (gardzi całą półką książeczek z twardymi kartkami, dobierając się, przy pomocy stołeczka, do tych poważniejszych woluminów).
    Moje dzieci (5, 4 i 2 lata) zazwyczaj czytają po prostu „Życie Jezusa Chrystusa” – taki jakby komiks, z cytatami z Pisma Świętego, wydany ze 25 lat temu. O, taki: http://www.katakumbus.pl/literatura-dziecieca/zycie-jezusa-chrystusa-bohaterowie-nowego-testamentu-cz.1-4-szczegoly.html

    Poza tym niedawno trafiliśmy na fantastyczną książkę – „Nasz Ojciec jest…” (aut. Maria Luisa Eguez, Silvia Colombo). Przepiękne ilustracje, poruszająca i inspirująca treść. Starszaki zachwycone. I choć książka ma nieco poetycką konwencję, dziewczynki w lot łapały metafory i tworzyły nowe.

    Duże wrażenie zrobiła też na nich książka „Niebo istnieje… Naprawdę!” w wersji dla dzieci. Do tej pory wspominają, jak ogromny jest tron Boga i stale wspominają, że już nie mogą się doczekać, kiedy wreszcie pójdą do Nieba 🙂

    Co czytają Twoi starsi chłopcy?
    Ściskam!

    • Dorota napisał(a):

      Dzięki za przypomnienie o „Życiu Jezusa Chrystusa”, uwielbiałam jako dziecko, jadę na weekend do rodziców, więc przywiozę moim chłopakom. Mamy książkę „Historie biblijne. Bohaterowie dla chłopców” z wyd. Jedność, Michaś sięgnął po nią ostatnio, to dość rozbudowane opowieści z postaciami pogłębionymi psychologicznie. Dobrze się czyta, jest też wersja dla dziewczynek, miałam ją w ręce, ale nie wczytałam się, na pewno opowiada o biblijnych heroinach. A jak oceniasz „Opowieści biblijne” – dla całkiem małych dzieci, czy dla trochę większych, które kontaktu z Biblią nie miały, też?

      • Moe napisał(a):

        „Opowieści..” są w sumie dla wszystkich 🙂 Obrazki czytelne dla maluchów, ładna paleta barw i kreska. Wiki i Ela, gdy były młodsze, miały swoje ulubione strony z opowieściami (Plagi, plagi, plagi!), teraz za to gdy jedna wertuje księgę i znajdzie coś interesującego, szybciutko czyta (jedna opowieść to dwie strony tekstu, w sam raz dla cztero- i pięciolatki) i opowiada treść siostrze. A potem zaczyna się dyskusja i przerzucanie szczegółami (A czy Mojżesz w tym koszyku się nie pomoczył? A kiedy dokładnie żył Ezaw?).
        U nas fantastycznie sprawdzają się słuchowiska biblijne. Wchodzą chyba jeszcze lepiej od książek 🙂 Mamy Biblię dla dzieci, Księgę Rodzaju, Historię Mojżesza, Przypowieści. Niektóre nagrania są nieco infantylne, albo traktują temat po łebkach, ale mamy jeszcze kilka lat na obgadywanie z dziećmi tych wszystkich zawiłości 🙂
        Historie biblijne już gdzieś na pasterzu widziałam, skoro rekomendujesz, biorę w ciemno. Te dla chłopców pewnie też, moje dzieci są nienasycone biblijnych opowieści.

        • Dorota napisał(a):

          Wiedz jednak, że w tych dla chłopców są brutalne, np. Dawid po pokonaniu Goliata odcina mu głowę i na rysunku stoi z czerepem wroga w dłoni. Autorzy mogli byli to sobie darowoać.

  2. sabka napisał(a):

    I jeszcze jedna książeczka, która rozpadła się – a to chyba najlepsza rekomendacja 🙂 – „Arka Noego” Anna Kaszuba-Dębska.

  3. sabka napisał(a):

    To ja w podobnej tematyce podrzucę z naszej biblioteczki; „Przypalona szarlotka” Ewa Stadtmuller. Chociaż to dla nieco starszych dzieci 🙂

  4. Małgosia, Manufaktura Radosci napisał(a):

    Dorotko,
    a polecisz jakieś historie biblijne dla mojej 7 latki? Tylko coś takiego co nie przeraża od razu 🙂 My z tematem raczej na bakier, ale ostatnio w tv zainteresowała A. „Księga ksiąg”. Więc może pójdę za ciosem 😉

  5. kolorki napisał(a):

    Nie uwierzyłam (sic!!), że „Gdzie jest Bóg?” nie ma i włączyłam Allegro. A tam hasło: czego szukasz ;)))) uśmiałam się jak norka, no…. Boga szukam ;)))) i nie było:( miałaś rację!!!

  6. ella-5 napisał(a):

    Neal Lozano – „Czy mnie pobłogosławisz” i „co mogę dać Bogu” – choć wydaje mi się, że mogłyby być dla trochę starszych dzieci, gdyby nie były wydane jak dla maluchów (duże litery, dużo obrazków). Jestem ciekawa Twojego zdania, Chuda, o tych książkach, jeśli do nich dotrzesz kiedyś. Ciekawa jestem też zdania dzieci, bo ja mogę mówić tylko o moim zdaniu. Jedną z tych książeczek uwielbiam! (chyba „czy mnie pobłogosławisz”, nie pamiętam tytułu)
    Pozdrawiam
    Ella-5

  7. Agaja napisał(a):

    „Listek od Pana Boga” Beaty Kołodziej. Prosto napisana i mądra. Do tego nawet do wykorzystania do rozmów na spacerach ;). Chyba niestety już tylko w jakichś bibliotekach lub u kogoś. Ku mojemu wielkiemu żalowi i nasz egzemplarz gdzieś się zawieruszył. Pamiętam żywy zachwyt naszej 3-latki nad Bożą miłością.

  8. Jagoda napisał(a):

    Zgadzam się, że trudno trafić na dobrą pozycję w tej tematyce. Bardzo przydatny wpis! My mamy książeczkę pt. „Anioł stróż” Joanny Wilkońskiej i opowieści biblijne z serii „Obrazki dla maluchów”. Pierwsza książka jakoś nigdy nie zyskała wielkiego uznania u starszej córki, za to po drugą chętnie sięga i prosi, żeby poczytać lub sama przegląda (zwłaszcza przy okazji różnych świąt). Co do pierwszej książki nie mam jakichś specjalnych uwag, a w przypadku drugiej wydaje mi się, że ilość opowieści mogłaby być bardziej ograniczona albo napisana jakoś spójniej. Mimo, że córka ma już 6 lat, to sama prosi, żebyśmy czytali o historii Jezusa, a wcześniejsze (np. dzieje Mojżesza) mniej ją interesują, więc ograniczamy się do kilku ostatnich stron. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*