Rok temu zaskoczył mnie Piotruś, w tym roku Michaś. Przed południem wyszedł z domu w Bardzo Ważnej Sprawie i wrócił z różą i ozdobnym pudełkiem. „Z Paryżem, bo wiem, że lubisz Paryż” – powiedział. Odleciałam ze wzruszenia.
Kolejne urodziny nie robią już na mnie wrażenia. No, może troszkę. Ze dwa tygodnie temu kupiłam sobie pierwszy krem 40+. Coś miał mi zrobić w 10 dni, ujędrnić chyba, ale nie zrobiłam zdjęcia PRZED, więc trudno powiedzieć, czy PO jest lepiej. Na pewno lepiej jest PO urodzinach. Schodzi ze mnie (lekkie bo lekkie, ale jednak) napięcie, okazuje się, że nadal żyję i świat się nie kończy. Jedyną irytującą przypadłością z kategorii star… eeee… charakterystycznych dla późniejszego wieku, którą odnotowałam w ostatnim czasie, jest syndron za krótkiej rączki: stoję po południu przed rozkładem jazdy na przystanku MPK i jeśli stoję blisko tablicy, to nie moge przeczytać, bo litery się rozmazują, a jeśli się odsuwam, to też nie mogę przeczytać, bo jest za ciemno.
A w ogóle najlepiej dla urody zrobić sobie zdjęcie telefonem z funkcją beautify – możecie nie wierzyć, ale przed pstyknięciem tej fotki pokazał mi, że mam 27 lat. Hura, hura, hura 🙂

Nie ma to jak odpowiednie towarzystwo do zdjęcia 🙂 Skoro dziecko takie małe, to matka nie może być stara!
Dzień urodzin był uroczy od pierwszych chwil poranka. Obudziłam się w łóżku pełnym młodych, przystojnych mężczyzn, którzy na mój widok rozpromienili się z mocą wiosennego słońca (Mąż w delegacji, Piotruś na feriach, a reszta mamusi na krok nie odstępuje). Bliscy i znajomi dzwonią, ślą smsy i życzenia via Facebook, zapraszają na kawę i obsypują podarunkami, w aurze otaczającej mnie życzliwości czuję się jak w bezpiecznej bańce, jakby otaczało mnie pole siłowe, przez które nie przedrze się żaden wróg. Wspaniałe uczucie. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak brać się do realizacji Waszych życzeń i moich marzeń. Z takim wsparciem wszystko musi się udać 🙂
ps. Życzenia i prezenty przyjmuję co najmniej do 6 lutego, kiedy wypadają moje imieniny, więc proszę się nie krępować 😀
Dorotko wszystkiego naj naj…jestes mloda duchem i to najbardziej sie liczy i napewno nigdy nie zmieni!
zdrowka i usmiechu!!!wszystkiego dobrego!
Dziękuję Gosiu!! 🙂
Nie zdążyłam w ramach czasowych, ale i tak szczerze życzę kolejnych lat w zdrowiu i miłości
Bardzo dziękuję! Jeszcze czekam na telefon z życzenia od jednej ciotki Męża, która co roku dzwoni z tydzień albo lepiej po imieninach i tłumaczy się, że ona nigdy nie wie, kiedy jest Doroty, bo żadnej Doroty w rodzinie nie mają. Rozczulające, nie? :-)) Dopóki ona nie zadzwoni, sezon urodzinowo-imieninowy uważam za otwarty. A poza tym dobre życzenia zawsze chętnie przyjmuję 🙂
Zdrowia, miłości i nieustającej pogody ducha ( to już tak z egoistycznych pobudek, bo fajnie zajrzeć do kogoś tak pozytywnie nastawionego do życia)
Bardzo dziękuję 🙂
Sto lat!
Dziękuję bardzo!
Jak powiedział kiedyś ktoś kogo już nie ma:
„Zdrowia i miłości, bo poza tym nic tak naprawdę się liczy” 🙂
To prawda! Dziękuję!
Wszystkiego dobrego, dużo wdzięku w codzienności i uroczych sytuacji wyjątkowych 🙂
Bardzo dziękuję! Kiedy to nasze wieczorne wyjście do Skowronka?
zdrówka Chuda!
Dziękuję bardzo! 🙂
o, to się wyrobiłam w czasie ;-))
sto lat, Chuda!
Punktualnie! Dziękuję bardzo 🙂
Piękna, młoda, chuda i kochana. Powinnam Cię nie lubić ale to niemożliwe, bo Cię uwielbiam :-*
Nieustannie szczęścia, kochana!
Bardzo dziękuję Bajeczko, ściskam mocno!
A ten telefon… nie policzył Wam średniej wieku, z Wotulkiem :P????? Żartowałam!!!!!!!!!!!
A niech i policzył :-))
Ohh – spóźnione ale wciąż mieszczące się we wskazanym terminie 🙂 życzenia wszystkiego najlepszego! I spełnienia marzeń i powodzenia w realizacji planów. Bo na brak męskiego przystojnego towarzystwa to narzekać rzeczywiście nie musisz 😀
Bardzo dziękuję! 🙂