Olimpijscy bogowie są wśród nas. Serio?!

Kiedy w klasie Michasia zaaranżowałam Klub Oczytanych, dzieci szybko poczuły bluesa. Zaczęła się rywalizacja: kto przeczyta więcej?

percy300Trochę zapachniało wyścigiem szczurów, ale koniec końców po książki sięgnęli nawet ci, którzy mieli totalnie wylane na czytanie. Właśnie o to mi chodziło: żeby niechętne czytaniu dzieci przekonały się, że jednak warto, że książki są fajne. Upominki były tutaj sporą motywacją, wiadomo, ale i one przyczyniły się do kreowania fajnej, pozytywnej atmosfery wokół czytania.

Michaś wprost rzucił się na książki. Zawsze wzorował się na Piotrusiu, mam takie rozkoszne zdjęcia z lektur wieczornych: każdy siedzi w łóżku z książką, Piotrek ma sześć lat i czyta, Michał ma cztery i ledwo litery rozróżnia, ale twardo naśladuje brata. Wzorem brata pakuje książki na każdy wyjazd, ale już na miejscu rzadko ma czas zerknąć do środka. Z biblioteki szkolnej przyniósł ambitnie gruby pierwszy tom z serii „Percy Jackson i bogowie olimpijscy”. Zaczął czytać, powoli mu wchodziło, ale ja się zainteresowałam i przeczytałam migusiem.

Sympatyczna lektura, orzekłam w duchu, świetny pomysł, pomyślałam z uznaniem, że też ja na to nie wpadłam, zgrzytnęłam zębami, bowiem zawsze tak myślę po przeczytaniu dobrej książki.

Pochwaliłam, podziękowałam synkowi i zamierzałam na tym skończyć znajomość z tą serią, w sumie przecież dla dzieci, a tu niespodzianka: Michałek, ucieszony, że mamusi się podobało, przyniósł z biblioteki drugi tom… Przeczytałam go błyskawicznie w drodze na i z warszawskich targów książki i wyraźnie zaznaczyłam, że bardzo fajna książka, ale mi już naprawdę wystarczy. Chociaż, gdyby przypadkiem znalazł się w naszym domu trzeci tom, też bym nie pogardziła 🙂

Naprawdę, bardzo fajny pomysł. Neil Gaiman wiele lat temu napisał świetnych „Amerykańskich bogów”, o pradawnych bóstwach, które żyją i działają współcześnie w Ameryce, a tu mamy podobną historię z bogami olimpijskimi: siedzą sobie na Olimpie na sześsetnym piętrze Empire State Building, a na świeci roi się od ich dzieci półkrwi i wszystkich stworzeń znanych z mitologii.

Książka wciąga i szybko staje się pasjonującą lekturą, choć osoby zorientowane w mitologii odkryją, że całe fragmenty są dokładnie „zerżnięte” (opowieść o Perseuszu, Danae, Grajach i Meduzie), więc łatwo się domyślić, co będzie dalej. Można czytać ją bez znajomości mitów, ale polecam tym, którzy mają przynajmniej podstawową wiedzę o greckich bogach i herosach. Oczywiście, zawsze można ją uzupełnić później, sama doczytywałam różne mitologiczne szczegóły, które mi uciekły w ciągu minionych lat. W mitologiczny kostium została ubrana sprawnie napisana przygodowa opowieść o przyjaźni, poświęceniu i wytrwałym dążeniu do celu.

Rick Riordan, seria Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy, Galeria Książki 2016, wydanie II.

Napisano w Czytam dzieciom (i sobie też)

Tagi: , , , , , ,

3 comments on “Olimpijscy bogowie są wśród nas. Serio?!
  1. chudsza napisał(a):

    Zośka łyka Percy’ego po tomie na dobę niemal. I nie jest jej nikt w stanie zagiąć mitologii. Ja natomiast obchodzę z daleka 😉

  2. Justyna napisał(a):

    Przeczytałam wszystkie wydane jak na razie części. Też podebrane od syna 😉

  3. kolorki napisał(a):

    Ha! Nie mogę się doczekać, aż w domu będzie jakiś Młody Czytacz;) Póki co, podbieram książki dzieciom sąsiadów;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*